Urodził się 1 listopada (ot pech) 1968 r.
Hobby: łamanie kołem
Łamanie kołem to główne hobby Leszka. Natomist na uwagę zasługuje jego druga,
być może największa pasja, mianowicie - malowanie ustami. Gdy był małym brzdącem, przewrócił wiadro z mlekiem. Wtedy to narodziła się chęć
malowania ustami. W chwilach wolnych poświęca temu wiele uwagi. Leszek pchnął tę dziedzinę życia
do przodu, malując nie pędzelkiem, ale samymi ustami (a jednak). Po prostu macza usta w wybranym
kolorze i maluje drzewka, kwiatki, autoportrety, ryby... No właśnie ryby. Leszek łowi ryby.
I niech Wam to wystarczy.
Leszek skończył Liceum Ogólnokształcące a studia wyższe rozpoczął w prawidłowym wieku. Jako trzeci z Potemów ukończył
wychowanie muzyczne na zielonogórskiej WSP. Z kabaretem Potem spotkał się na studiach, podczas
wystawiania spektaklu "Teatrzyk Zielona Gęś" K.I.Gałczyńskiego.
Leszek zabłysnął jako Grzegżółka i Pies Fafik, a po krótkich naradach dostał propozycję przejścia do Potemów.
Nikt nie wie, ale na samym początku Leszek był wyłącznie tzw. "rezerwowym".
Siedział więc
w domu i czekał. Gdy Klemens (Ci, którzy pamiętają - ten duży z brodą)
nie mógł zwolnić się z pracy, na występ jechał Leszek. Po odejściu Klemensa, Leszek stał się pełnoprawnym
członkiem kabaretu Potem.
No, ale dość faktów. Trzeba trochę nazmyślać. Leszek pasjonuje się robieniem na drutach.
W hobby to wdrożyła go babcia,
kiedy nie był tego świadom. Stało się to gdy miał 7 lat.
Pewnej listopadowej nocy, babcia podkradła się do śpiącego Leszka i szepcząc do ucha wpoiła podstawowe
techniki dziergania. Gdy się ocknął miał już 15 lat. Było za późno, bo na swoim koncie
Leszek miał już 3 tuziny skarpet, 5 tuzinów czapek i 49 serwetek na ławę. Ładnych! Zrobiłby więcej,
ale brakuje mu wełny. Zatem zlitujcie się i podarujcie mu jeden kłębek.
Aha, bylibyśmy zapomnieli. Leszek pasjonuje się czekaniem na maila.
Powrót do życiorysów
STRONA GŁÓWNA